niedziela, 19 czerwca 2011

Komentarz polityczny: Rada Miejska rzuca klątwę


(Przewodniczący Rady Miasta Zdzisław Szczur czyta rezolucję "w sprawie zakłócenia uroczystości beatyfikacyjnych Jana Pawła II")
Radny Mateusz Klinowski opisuje ostatnią sesję rady miejskiej, na której radni rzucili gminną klątwę na siostry Siłkowskie, a burmistrz Ewa Filipiak stwierdziła, że miasto to jej prywatna sprawa. Była to pierwsza zarejestrowana w całości sesja Rady Miejskiej, niedługo do obejrzenia na naszym portalu.

Komentarz Zofii Siłkowskiej, autorki kontrowersyjnego baneru który został wywieszony na wadowickim rynku:
Czwartkowa sesja Rady Miejskiej z pewnością przejdzie do historii z co najmniej kilku powodów. Po pierwsze, sesję w całości zarejestrowałem i udostępnię mieszkańcom. Wniosek o transmisję obrad Rady Miejskiej postawiło koło radnych PO. Kuriozalna dyskusja na temat zasadności tego wniosku rozgorzała poprzednio. Głównym argumentem oponentów transmisji były pieniądze oraz jej rzekomy negatywny wpływ na radnych, którzy przed kamerami zaczną się chwalić wynikami swojej pracy (!!!). A przecież to niepotrzebne.
Oba argumenty są moim zdaniem niedorzeczne. W budżecie gminy zdaje się więcej pieniędzy przeznaczamy na materiały promocyjne, czyli kubki i długopisy, niż pochłonęłby transmisje. Zaś wizja rzekomych wygłupów radnych przed kamerami zakłada zidiocenie członków Rady Miejskiej oraz… ich poza-sesyjną aktywność w wykonywaniu mandatu. Co do tego ostatniego mam pewność – większość radnych kompletnie nic nie robi i nagrania z sesji po prostu obnażyłyby ten smutny fakt. Dlatego też, dostęp mieszkańców do nagrań wideo nie jest na rękę większości radnych. Obecność kamer obnażyłaby prawdę na temat poziomu lokalnej polityki. Pomijam oczywisty argument, że jawność obrad, mechanizmów stanowienia prawa i podejmowania decyzji w gminie jest po prostu standardem państwa prawa. A transmisja obrad powinna być postrzegana jako wręcz obowiązek radnych.
Ponieważ Przewodniczący Rady Miejskiej Zdzisław Szczur najgłośniej oponował przeciwko dostępowi mieszkańców do obrad radnych, za punkt honoru wziąłem sobie zapewnienie choćby substytutu takiej transmisji. Autorzy wspomnianego wniosku – Henryk Odrozek i Paweł Janas, poza jego złożeniem zrobili niewiele. Na własną rękę zorganizowałem więc grupę chętnych osób, które na sesję przyszły z własnymi kamerami. Dzięki nim już teraz możemy obejrzeć materiały filmowe z sesji. Gdybyśmy czekali na radnych z PO, transmisji nie byłoby pewnie nigdy. Chętnych zapraszam do współpracy. Projekt transmisji i dokumentacji obrad Rady będziemy rozwijać i doskonalić.
Kolejną nowość stanowi przygotowany przeze mnie dokument dotyczący polityki alkoholowej w Gminie. Jest to pokłosie spotkania z radnymi poświęconego patologiom wśród młodzieży. Ze spotkania jak zwykle nic nie wynikło. Postanowiłem więc – znów sam – przygotować diagnozę i propozycję skuteczniejszych działań w zakresie przeciwdziałania problemom związanym z nadużywaniem alkoholu i innych używek. Problem jest poważny, widoczny choćby w liczbie chuligańskich wybryków dokonywanych przez osoby nietrzeźwe. Ale nie tylko – cierpią osoby uzależnione, cierpią ich rodziny. Gminna pomoc jest niewystarczająca, często źle adresowana, nie wynika z żadnej spójnej strategii. Głównym odpowiedzialnym tej mizerii jest Burmistrz Ewa Filipiak, która nie wykonuje uchwalonego w gminie Programu Przeciwdziałania Alkoholizmowi. Sam program jest zbiorem pustych deklaracji. Dokument dostał ode mnie każdy z radnych. Zobaczymy, jakie będą jego dalsze losy.
Sama VII sesja Rady Miejskiej miała bezprecedensowy przebieg. Zaczęliśmy od wydarzenia na wpół metafizycznego. Przewodniczący Szczur przyniósł ze sobą sporządzony w formacie A3 na czerpanym papierze dokument zatytułowany „Rezolucja Radnych w sprawie prób zakłócenia uroczystości beatyfikacyjnych Jana Pawła II”. Dokument opatrzony pieczęciami i herbami przypominał średniowieczną bullę, a jego treść i sposób prezentacji publiczne rzucanie klątwy. W dokumencie mowa jest o manipulacji światopoglądowej, braku tolerancji, ataku na JP2 i Kościół Powszechny ze strony niedookreślonej „grupy ateistycznych fanatyków reprezentujących środowiska lewicowe”, popadających w „obsesje, dewiacje i narkomanię”.
Znam tylko jeden przypadek oficjalnej wypowiedzi Urzędu Miasta Wadowice na temat osób zakłócających uroczystości beatyfikacyjne. Były to słynne pomówienia rzecznika urzędu Stanisława Kotarby pod adresem sióstr Siłkowskich, które w przededniu uroczystości beatyfikacyjnych wywiesiły na swoim balkonie banner, protestując w ten sposób przeciw oszukiwaniu ich przez urzędników miejskich (zobacz artykuł "Wadowicki Samorząd zawsze niegospodarny") Wygląda więc na to, że wczoraj Rada Wadowic w odwecie potępiła obie panie, przyrównując je do… dewiantów i narkomanów. Moment ten z pewnością przejdzie do historii, stanowiąc dobitny i gorzki komentarz do niedawnej beatyfikacji Karola Wojtyły i rzekomego podążania lokalnej władzy szlakiem nauczania błogosłowianego. Samorządową klątwę odbieram również, być może niesłusznie, jako skierowaną we mnie (choć ani nie czuję się grupą, ani środowiskiem skrajnie lewicowym). Jeżeli zarzut narkomanii nie dotyczył Siłkowskich, tylko mnie, czy nie wyjaśnia to autorstwa obelg publikowanych regularnie na portalu Wadowice24?
Pod rezolucją podpisali się moi dawni nauczyciele, w tym moja długoletnia wychowawczyni Maria Zadora. Podpisali się, jak twierdzą wyłącznie z powodów koniunkturalnych, zaprzyjaźnieni radni PO – Henryk Odrozek i Paweł Janas. W tym ostatnim wypadku kalkulacje polityczne przysłoniły chyba zdrowy rozsądek. Jak należy rozumieć tą przedziwną rezolucję, publicznie potępiającą niby nieokreślone środowisko? Atak na siostry Siłkowskie jest wyrazem całkowitego podporządkowania i wasalizacji miejskich radnych przez rządzący miastem układ. Panie i Panowie, gdzie podziała się wasza przyzwoitość? Kieruję to pytanie publicznie do wszystkich radnych, choć odpowiedź na nie doskonale znam.
W rezolucji mowa jest o drwinach z napisu „Wadowicki samorząd zawsze wierny Janowi Pawłowi II” i rzekomej wierności nauczaniu Ojca Świętego wadowickich radnych. Szkoda, że zasiadający w radzie oraz burmistrz, nie dostrzegają, że sam ten napis stanowi drwinę z osoby JP2, a deklaracja wierności nauczaniu przykrywa jedynie fakt, że to wadowicki samorząd nie ma z nim nic wspólnego. Nie jest to, przypominam wyłącznie moje zdanie – dokładnie w ten sam sposób nasze władze podsumowuje Zofia Siłkowska. Między innymi dlatego nie poparłem postawionego przez Przewodniczącego Rady wniosku, aby JP2 uczynić patronem Wadowic. Uważam, że propozycja taka, wobec poziomu naszego samorządu, zwyczajnie obraża pamięć Karola Wojtyły.
W dalszej części obrad było równie ciekawie. W czasie uchwalania podwyżki stawek za odbiór ścieków i wodę wiosłem razem z radną Janiną Kamińską o ujawnienie zarobków rady nadzorczej i zarządu miejskich wodociągów. Podania tych danych podobno odmówiono radnym w czasie prac komisji. Mają być one nam przesłane na adres biura rady, po czym zostaną przez nas upublicznione. Nie chciano mi również wyjaśnić, co zakopano przy ujęciu wody i dlaczego w ogóle prowadzono tam jakieś prace, zwożono odpady. Prezes tłumaczył, że to prywatna działka. Tylko dlaczego prace prowadzili pracownicy wodociągów i ciężki sprzęt? Sprawę będę badał.
Henryk Odrozek usiłował dowiedzieć się czegoś w sprawie przedszkola na os. Pod Skarpą. Burmistrz Ewa Filipiak przed wyborami mówiła rodzicom i dyrekcji przedszkola w bloku nr 5, że „fundamenty już stoją”. Po wyborach zarówno fundamenty, jak i sam temat zniknął. Na sesji odmówiła o przedszkolu rozmowy – do września. Paweł Janas pytał o ciągłe wymiany kostki na rynku. Pod oknami sióstr Siłkowskich była ona kładziona i zdejmowana już kilka razy. I to podobno nie koniec. Tak wygląda remont rynku, kolejny „sukces” rządzącej ekipy. Janina Kamińska interpelowała w sprawie remontu rynku i pretensji pań Siłkowskich. Burmistrz stwierdziła, że problemu nie ma, z nikim nie będzie się spotykać, nic wyjaśniać. Pretensje Siłkowskich uznała zaś, jak mi się wydaje, za obsesje, by posłużyć się epitetami z rezolucji. Maria Zadora zapytała o kilka drobnych spraw i na tym kolejkę radnych chętnych do zabrania głosu wyczerpano. Czym więc zajmują się pozostali radni?
Przystąpiłem do zadawania swoich pytań i interpelacji. Przygotowane wcześniej interpelacje (wraz z odpowiedziami urzędników) można przeczytać tutaj.
Zapytałem o inicjatora rezolucji-klątwy pod adresem Siłkowskich oraz autora jej tekstu. Tego się Pan nie dowie – odpowiedziała Ewa Filipiak. Nawiązując do wydarzeń sprzed miesiąca pytałem również o szczegóły organizacji uroczystości beatyfikacyjnych i ich koszt. Postawiłem wniosek o dyscyplinarne ukaranie Stanisława Kotarby, który publicznie pomówił Siłkowskie, zarzucając im kłamstwa i lewicową prowokację. Nadmienię, że Kotarba doskonale się w sprawie orientował, gdyż osobiście z nim na ten temat rozmawiałem tamtego dnia. Twierdził, że Siłkowskie są manipulowane i nie wiedzą, co czynią. Zorientowany był również redaktor portalu Wadowice24, który z siostrami rozmawiał, ale i tak sprawę fałszywie opisał. Wnioskowałem o wystosowanie w imieniu gminy oficjalnych przeprosin dla pomówionych pań.
Burmistrz na pytania nie odpowiedziała, moje wnioski skwitowała stwierdzeniem, że fakty, o których mówię, nie miały miejsca, zaś cytowane wypowiedzi Kotarby nie zawierają przecież żadnego nazwiska. Gdy dodałem, że znajdują się one przecież w tekście, w którym jest zdjęcie ich domu oraz ich banneru, burmistrz stwierdziła, że to są moje słowa. I że to ja pomawiam Siłkowskie (sic!).
Burmistrz nie odpowiedziała również na kolejne moje interpelacje. W pierwszej z nich prosiłem o informacje na temat zadań realizowanych przez rzecznika Urzędu Miasta, kosztów jego utrzymania, charaktery pracy. Krążą plotki, że Stanisław Kotarba nie wywiązuje się z żadnych obowiązków rzecznikowych i gra w urzędzie miasta zupełnie inną rolę. Chciałbym je zweryfikować i porównać wymierne efekty jego pracy z efektami pracy innych biur prasowych w gminach. Czyżby w mieście działał od lat rzecznik, który nie składa żadnych sprawozdań ze swojej pracy radnym?
W kolejnej interpelacji przytoczyłem kilka komentarzy publikowanych na portalu Wadowice24 przez Marcina Płaczczycę – komentarze te zawierały obelgi pod adresem radnych, burmistrz, a także premiera Donalda Tuska. Pojawiały się wątki antysemickie. Zapytałem, czy miasto i gmina wspomagają finansowo ten portal, co uważałbym za skandal. I w tym przypadku spotkałem się z informacjami, że „niezależny dziennikarz” Marcin Płaszczyca zatrudniany był w urzędzie miasta, czerpie również profity ze współpracy z instytucjami oraz stowarzyszeniami (Wadoviana) gminnymi. Jeżeli to prawda, „wierna nauczaniu Ojca Świętego” gmina sponsoruje osobę publikującą obelżywe treści pod adresem jej władz i władz państwowych. Marcin Płaszczyca nie kryje swoich zażyłych stosunków ze Stanisławem Kotarbą czy Ewą Filipiak. Czy ci ostatni na pewno dumni są z jego publikacji?
Do historii wadowickiej samorządności przejdzie reakcja Ewy Filipiak na moje pytania. Na ile ją zapamiętałem, Burmistrz odmówiła wyjaśnień twierdząc, że TO SĄ JEJ PRYWATNE SPRAWY. Burmistrz nie udzieliła nam również żadnych informacji na temat przeprowadzonych w gminie konkursów na dyrektorów szkół. Widocznie, to również była jej prywatna sprawa. Na piśmie złożyłem również zapytanie o rzekome zatrudnienie w UM dawnego wicestarosty Mirosława Nowaka.
Wszystko to dowodzi, że urzędująca w mieście już 16 lat Ewa Filipiak traktuje Wadowice jako swój prywatny folwark. Prawo obywateli do informacji traktuje zaś jak zamach na swoją autonomię. W folwarku tym kilku osobom żyje się dostanie i wygodnie, a burmistrz poprzez zastraszonych i powolnych jej radnych decyduje, kogo potępić, a kogo nagrodzić (za organizację uroczystości beatyfikacyjnych nagrodę z jej rąk w czasie sesji odebrał Stanisław Kotarba). Otoczona urzędnikami, ich rodzinami i własną polityczną klientelą zarządza miastem tak, jak umie. A ponieważ zalicza kolejne „wpadki”, frustracja narasta. Nie wiem, jak potoczą się losy wadowickiego układu, ale jedno jest pewne – jeżeli nadal większość obywateli pozostanie bierna, nic tutaj się nie zmieni.
Na koniec informacja z ostatniej chwili. Na ile byłem w stanie zrozumieć pokrętne deklaracje rzecznika Stanisława Kotarby składane w rozmowie telefonicznej, choć trudno w to uwierzyć, zamierza on wystąpić przeciwko mnie do sądu w obronie… dobrego imienia pań Siłkowskich! Jego zdaniem naruszyłem je twierdząc, że cytowane przeze mnie wypowiedzi rzecznika, pochodzące z artykułów opisujących wywieszony przez Siłkowskie banner, dotyczyły właśnie Siłkowskich. Czekam teraz, aż rzecznik Kotarba wystąpi do sądu przeciwko Radzie Miejskiej Wadowic, która „drwiącym” z napisu na urzędzie miasta Siłkowskim zarzuciła ateizm i narkomanię. Dopełni to bezmiar absurdu, jakiego lokalna społeczność Wadowic doświadcza w związku z działaniem naszych samorządowych władz.
I na koniec małe przypomnienie dla ludzi małej wiary – do Rady Miejskiej dostałem się z listy Wspólny Dom, na którą zaprosił mnie osobiście Stanisław Kotarba oraz Ewa Filipiak. W Wadowicach, papieskim mieście, wszystko jest więc możliwe…

AKTUALIZACJA (SOBOTA, 18 CZERWCA 2011 11:55)
Po publikacji artykułu napisał do nas radny Paweł Janas z prośbą o umieszczenie oświadczenia Koła Radnych Platformy Obywatelskiej RP, które poniżej publikujemy:
Oświadczenie Koła Radnych Platformy Obywatelskiej RP
W związku z nieporozumieniami, które narosły wokół podpisania przez nas ułożonej przez grupę 15 radnych rezolucji oświadczamy, że uczyniliśmy to, ponieważ napawa nas głębokim niesmakiem zarówno nadużywanie imienia i pamięci Jana Pawła II, jak i agresywne podważanie Jego charyzmatu godzące w uczucia osób wierzących.
Podpisaliśmy się więc pod ogólnym apelem wymierzonym przeciwko agresji i brakowi tolerancji, natomiast zdecydowanie dystansujemy się wobec retoryki wykorzystującej „frazeologię inwektyw” typu: „fanatycy”, „obsesja”, „dewiacja” i „narkomania”, które, jak widzimy, bardziej Państwu – odbiorcom tej rezolucji zapadły w pamięć niż końcowy apel o odrzucenie agresji i tolerancję.
Rezolucja była połączona z apelem o uczynienie Jana Pawła II patronem Wadowic, co uważamy za korzystne zarówno z punktu widzenia ludzi wierzących, jak i czysto komercyjnego, tak jak wykorzystały okoliczność narodzin papieża w swoim mieście Marktl am Inn czy Carpinetto Romano.
Mamy nadzieję, że to oświadczenie wyjaśni nieporozumienia i zwróci Państwa uwagę na rzeczywiste problemy miasta takie jak podwyżka taryf za wodę i ścieki, mieszkania komunalne, praca urzędników czy kulisy remontu rynku, które obszernie i szczegółowo były przez nas podnoszone na sesji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz